Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieskończone. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nieskończone. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 sierpnia 2012

Nowy ogon titanowy

Dziergam znowu z cienkiej nitki :) Manos Lace
Jakościowo to pierwsza moja luksusowa włóczka z której robiłam i było to gdzieś w okolicach lutego 2011r. Wtedy był to kolor Prilla Purple a teraz Titania, głównie dlatego że pozazdrościłam takich ogoniastych jak te klik i klik i klik. Nie jest to mój pierwszy ogoniasty, ale już wiem jakie były błędy w tym i dziergam sobie nowy ogon titanowy. Zamierzam skończyć przed jesienią, choć w dużej mierze to czy się to uda, zależy od tego kiedy ona, ta jesień, przyjdzie.
Idzie opornie, ale jednak.





UWAGA! 
1 września, czyli w najbliższą sobotę odbędzie się spotkanie dziergających w e-dziewiarce na Karmelkowej we Wrocławiu. Wybieram się! 
Jeśli ktoś chętny jechać ze mną to zapraszam. Jadę z Gliwic.
I mam nadzieję, że spotkam/poznam Te które bardzo chce :)


poniedziałek, 10 października 2011

Cienko przędę

... nudy na pudy

fatalne warunki oświetleniowe

kusi Audrey i kusi Milena 
tylko te wrabiane rękawy... 
raz kozie... cienizna idzie w kąt

wtorek, 13 września 2011

Fale dunaju

Wiem, długo to trwało. Brak mi usprawiedliwienia, no...może coś by się znalazło ale ja nie o tym.
Jestem bardzo NIEzadowolona z tego sweterka.


Projekt mi się spodobał, widziałam podobne na dropsie i ravelry, ale zainspirowała mnie Lete tą bluzeczką i mi się zachciało.
Coś mnie podkusiło na zakup taniej bawełnianej włóczki i teraz mam.
Wszystko było ok w czasie roboty, naprawdę nic się nie działo, przed namoczeniem pamiętałam żeby nie skupiać się na blokowaniu samych fal bo mogą się rozfalować, ale do jasnej ciasnej nie było w planach rozjechania oczek....

Patrzę na zdjęcia z czasów robótki i wszystko jest cudownie,


a teraz miejsca gdzie dobierałam oczka tak się rozjechały, że powstały dziurska brzydkie, szyjna plisa się powiększyła, rękawy naciągnęły, długość też nabrała mocy...

Poza tym:
Ciągle walczę z moim wiśniowym marzeniem, już wiem że żaden ażur nie wyjdzie spod moich rąk a już na pewno nie na tym etapie.
Śmiało wydłubałam kilka rzędów, po czym najpierw miałam za mało oczek a potem już dużo za dużo, a potem się poplątało i kolejny wieczór spędziłam na pruciu i łapaniu 300 oczek, poleciałam kilka rzędów dalej i oczom moim ukazało się JEDNO uciekające oczko! WRRRRRRRRRRRRRR
no i nie wiem co dalej?
znowu pruć i łapać 300 oczek z nadzieją że tym razem dadzą się wszystkie zadrutować?
może jakoś złapać to jedno oczko?


Boszszsz - muszę dziubnąć jeszcze jedne circle... porażki zdecydowanie nie napędzają nie do działania. 


poniedziałek, 22 sierpnia 2011

Wiśniowe marzenie

Brak mi kreatywności, szczególnie po tym jak naogladam się różnych cudactw na waszych blogach.
Napalam się i w rezultacie nie wiem od czego zacząć.
A że W KOŃCU decyzję podjęłam....
... kontynuuję zgapiactwo i w ramach owego zakupiłam to:
 Scrumptious Lace - mięciutkie to i milutkie, smakowite jak piszą w zagrodzie, ale mnie przede wszystkim skusiła wydajność tej włóczki - 1000m w motku (który przewijałam cały boży wieczór).
Tytułowe Marzenie to skończenie tego co zaczęłam bo wymarzył mi się taki granatowy ogoniasty (jeszcze bez koncepcji wykończeniowej), ale płachta jaką należy wydziergać ... boję się że mnie to przerośnie.
Zaczęłam oczywiście, a jakże... mam na drucie xset oczek i po każdym rzędzie powątpiewam czy to skończę.



Poza tym jestem mega nakręcona na to i to i to i to (dziewczyny robią po dwa - to znaczy że to wciąga)
Póki nie zrobię nie spocznę ;)

W przerwie między marudzeniem że nie dam rady tej Wiśni - zaczęłam coś dla córki.
fale dunaju
Zaczęłam z zamiarem dla młodszej ale rozmiar mi się rozjechał i będzie dla starszej - phi co to za różnica czy to rozmiar 122 czy w porywach 96?;) a że róż jeszcze przez starszą akceptowalny to się nie zniechęcam i brnę dalej, czekam tylko na dostawę towaru (no dobra - tu różnica w rozmiarze ma znaczenie).

sobota, 23 lipca 2011

Jestem bo już wróciłam

Się wcale z tego powrotu nie cieszę, bo urlop to przyjemność nienazwana.
Była plaża, słońce, babki z piasku, kąpiele morskie, wygrzewanie i podziwianie, krzyczące mewy, lody, gofry, rybki, no wiem za dużo ale dojdę do siebie.
Póki co pora wracać do rzeczywistości. Zawsze po urlopie mam nieodparte wrażenie że czegoś nie zdążyłam zrobić i bynajmniej nie chodzi o pranie prasowanie i inne takie co to czas zajmują. Po prostu chodzi o to że urlop za szybko się kończy.
Na szybko do walizy wrzuciłam planowany muskat i resztki chope - ZA MAŁO! Tak przyjemnie się wieczorkiem siedziało i dźgało, że dość szybko poszło i potem żałowałam że nie mam więcej.
Cholera włóczki mi zabrakło, co gorsza w domu też braki. Zamówienie już poszło, póki co tyle nadźgałam:
Muskat zamienia się w Lisę - mam nadzieję



Mam nadzieję że jak przyjdzie reszta muskatu i wydziergam rękawy - będę lubiła ten twór tak bardzo jak już lubie :)
Zrobię jeszcze jedną, napewno - wtedy talię zrobię trochę wyżej. A tu guziki zrobiłam do samego dołu, tzn póki co mam dziurki bo guziki jeszcze w pasmanterii leżą.
No i miałam jeszcze jakieś resztki, z których powstało małe coś na życzenie córy, życzenie było jasne ale przekaz już nie i dlatego prułam troche, no i z braku (znowu) materiału stanęło bez rękawów.

Kolejny urlop nie wiem kiedy ale mam nauczkę że należy wcisnąć więcej włóczek ;)

wtorek, 28 czerwca 2011

Zdzier(g)am stres

W ramach odstresowania (wysłałam córkę na pierwszą kolonię i niespodziewanie dla samej siebie - bardzo to przeżywam) w jeden wieczór powstał kawał maleńkiego sweterka.



Poszłam na łatwiznę i zabrałam się za coś dla tej najmłodszej, bo ostatnio walczyłam z białą bawełnianą bluzeczką (tą co to w pociągu zaczęłam) i która miała już 3 swoje wcielenia  i w tej chwili kurzy się w koszyku bo mnie nerwy wzięły - poleży tam trochę. Mam nadzieję, że pozostała część mini sweterka z resztek resztek pójdzie równie szybko (ale już bez stresu).
A spieszyć się jest do czego bo oto zwodzona pięknymi zdjęciami u Effci skusiłam się na to:

moje zdjęcia nie oddają cudnego koloru tej włóczki 

i już bym to chciała, chociaż włóczka z założenia jest na urlop i wytrwam w tym postanowieniu bo czasowo jestem w proszku.
Poza tym mam rozgrzebaną jeszcze jedną rzecz, nie włóczkową, ale ciiii, prezentacja będzie potem.

Dziwne zboczenie mnie naszło i oglądam wnętrza ciuchów, lubię takie dopieszczone wykończenia.
A ponieważ od jakiegoś czasu wali mi po oczach neonem z 4 liter (nie, nie tych) SALE to wybrałam się do CH i zakupiłam zupełnie nie sajlowane kolejne zarowe spodnie, tym razem z mankietami, podobno model 7/8. Jak dla mnie długość idealna do kostek - wspaniale! nie trza nic skracać :)



niedziela, 15 maja 2011

Z podróży

I po podróży.
W pociągu było różnie. W IC czyściutko, kawka + ciasteczko, klima, muzyczka - zasiadłam wygodnie i dłubałam sobie. Ponieważ był to mój pierwszy raz publicznie, to chyba przez 15 min na nikogo nie patrzyłam, potem kątem oka zerkałam i z przyjemnością stwierdziłam że każdy ma tam jakieś swoje zajęcie. IC był do Wa-wy, potem w TLK nawet nic nie wyciągnęłam - śmietnisko i śmierdzisko. fe.
Z białej bawełny powstało coś takiego:

mam na ciąg dalszy kilka koncepcji i nie mogę się zdecydować, dlatego musiałam to walnąć w kąt i zająć się viskozą, którą kupiłam z myślą o Mamie, ale i tak wątpię czy zdążę na 26 maja, bo jestem dalejo w lesie:

poza tym będę miała problem z rozmiarem.
No i jeszcze o tej viskozie - rany julek jak się to rozdwaja i zaciąga! teraz już troche opanowałam ale początek był masakryczny! to pewnie też opóźni moje zmagania z kolejną Ruby (w założeniu pierwotnym - dla Mamy).

Dobrze mi z tym, że mam dwie roboty rozgrzebane. Cudnie :-)

PS. dlaczego nie widzę najnowszych postów niektórych moich ulubionych dźgaczek? W podglądzie są a na ich stronach nie...

wtorek, 3 maja 2011

Milky chocolate. Little sample.

Jeszcze pół roku temu umiałam tylko oczka prawe, lewe, nabieranie oczek i ewentualnie zamknięcie. Tyle nauczyła mnie mama, dawno, dawno temu. Nie twierdzę wcale że wszystko umiem bo oczywiście tak nie jest ale naprawdę zaczyna mi się podobać to co wychodzi spod mojego dziergadła. Codziennie oglądam sobie dzieła hendmejowe na blogach i jestem pod nieustannym wrażeniem - też tak chcę! I nie zamierzam się poddawać ciągłymi błędami, które powodują że prucia czasem więcej niż dziergania.
Teraz zachciało mi się dziureczek :)
Premierowy ażur wygląda następujaco:


Włóczka to Drops Safran i jest moim zdaniem duuużo lepsza niż poprzednia bawełna z którą miałam do czynienia. Dzierga się sprawniej (pruje też :)) i w dotyku wydaje się mieksza i delikatniejsza.



Wzór zaczęłam jak Ruby ale między dodawanymi oczkami wcisnęłam ten prosty ażur, raczej w celach naukowych ale ponieważ bardzo mi się podoba - robię dalej.
Szkoda tylko że mam za krótką żyłkę bo przymiarki nie da się zrobić.

W głowie mam tyle pomysłów że nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć czasowo.

Zbliża się wyjazd - długa podróż pociągiem - 9h! Co ja będę robić? Nie chcę czytać, chce dziergać ale mam jakieś opory. Nigdy nie dzirgałam publicznie. Bardzo zwrócę na siebie uwagę?

Dziś, 3 maja, na śląsku pogoda taka:

niedziela, 3 kwietnia 2011

Nnuuuuudna jestem

Tak wiem że jak ostatnia nudziara ciągnę temat mojego bzowego piórka, ale naprawdę dalej walcze.
Tzn już był w kącie, już chciałam o nim zapomnieć, ale ale jeszcze gdzieś tam głęboko wierzę że się uda.
Skoro bez to może będzie na maj. Jeżeli wogóle oczywiście.
Ku pamięci:
oto wersja nr IV
w I były druty 3,5 (i była uważam najlepsza) ale rozmiar nie na mnie
w II były druty 4mm jak w przepisie ale okazało się że moje dzierganie bardzo luźno wychodzi i rozmiar zrobił się jeszcze większy
i coś mi się zdaje że straciłam rachubę bo już nie wiem czy robię go teraz 3 czy 4 raz.
Teraz robie na 3,25 i wygląda to tak:

czasu naprawdę mam jak na lekarstwo, w głowie tyle pomysłów, chęci tez dużo ale jak sobie pozwolę na dziergackie popołudnie to potem wyrzuty spać nie dają bo mam wrażenie że dzieciom za mało czasu poświęciłam
dlatego oszukując samą siebie robię z doskoku "po dwa rządki" :)
Dziewczyny a jak z tym u Was? kiedy macie czas na dzierganie?

poniedziałek, 28 lutego 2011

Piórkowy problem

Chyba mnie to trochę przerasta. Dziergam długo, ale nie w tym rzecz (w końcu włóczka piórkowa, a ja niewprawiona).
Problemów właściwie kilka:
1. normalnie noszę rozmiar S czasem M w zależności od producenta, w związku z tym ustawiłam się pomiędzy i rozdzieliłam w układize 36/80/116/... i teraz patrzę że to jest duże :) za duże!
2. kołnierz zaczęłam robić jak w przepisie, ale nie umiałam nabrać odpowiednio oczek z rzędów i postanowiłam zrobić go osobno a potem przyszyć i nie byłoby to nic znaczącego gdyby oczywiście nie to, że a) gdzieś pod koniec dziecię się tym za mocno zainteresowało i nie umiałam już pozbierać tych paru oczek w niewidoczny sposów b) okazał się za długi
Wniosek prosty - nadaje się do zrobienia na nowo
Wygląda tak:
3. rękawy robię na okrągło i jakieś takie dziury mi wychodzą, przeszłam na metodę normalną - zszyję potem, ale znowu oczka jakieś luźniejsze
Muszę od niego trochę odpocząć
Już już świta mi w głowie żeby to wcisnąć w kąt, bo trochę się zniechęciłam, ale nie! nie dam się piórkowemu! moje nerwy co prawda nie należą do wagi ciężkiej, ni walerianowej, ale odpocznę, prześpię się i wrócę do niego.
Poza tym czy ja dobrze kombinuję że po tzw blokowaniu (przepraniu) się mi te oczka jakoś pięknie ułożą? bo w tej chwili nie wyglądają nawet jakby leżały koło półki z napisem "równe"  

Wyć mi się chce!

środa, 26 stycznia 2011

Też zgapiłam

Effciową tęczę widziałam już na niejednym blogu. Zgapiłam i ja. Moja jest dużo mniejsza bo miałam tylko 1,5 motka do dyspozycji. No i mam dłuższy golf bo tu zawsze marznę. Ale i tak jestem badzo zadowolona.
W beznadziejnym świetle i po całym dniu, prezentuje się tak:


Poza tym zaczęłam wiosenno-letni (sic!) marynarski sweterek dla Najmłodszej. Prezentacja proszę, raz...


Okazało się, że:
1 - potrafię zrobić raglan
2 - nie potrafię trafić z rozmiarem (pod szyją się nie dopnie - nie ma szans)
3 - nie pamiętam o tak ważnych sprawach jak dziurki na guziki - tu klops - nie wiem co zrobię
4 - potrafię rekawy robić tak jak to się nazywa, no nie wiem, tak w kółko, chyba własnym sposobem, nie magicznym.
Z nadzieją, że jednak coś z tego będzie - idę czytać "Jaśki", całusy na dobranoc i lulu - spać.

wtorek, 18 stycznia 2011

Wszystko i nic

Zawzięłam się i chciałam wykorzystać jak najwięcej włóczek zalegających w domu i zaczęłam (ucząc się raglanu) sweterek dla Najmłodszej. Prułam kilka razy w poszukiwaniu odpowiedniego rozmiaru.
Zrobiłam do pach i bach, bo włóczki jednak nie starczy.
Po oddzieleniu oczek na rękawy, pod pachami dodałam po 5 oczek - dobrze zrobiłam? czy się tam już nic nie dodaje?


Włóczka znowu niewiadomego pochodzenia (lepsza niż poprzednia - namacalnie) i niewiadomej ilości (tzn. zbyt małej). Za to druty - WIEM! KnitPro 3,5mm. Bo sobie kupiłam ;)
Poza tym zaopatrzyłam się w sprzęt początkującej dziewiarki :) w postaci KP 4 i 5 i 6 mm z żyłkami i innymi ustrojstwami. O taki:

Bardzo mnie ta mała paczuszka ucieszyła! Mam tylko problem z tym czymś co było w komplecie. Wygląda to to tak:

i służy do??? no właśnie - proszę o pomoc. Co to i do czego?
Teraz pozostaje przebrnąć przez trudy wyboru włóczki i do dzieła.
Jako że chęci mnie nie opuszczają, a (nie) umiejętności nie dają się wyżyć, zabrałam się za effciową tęczę.

 Mam nadzieję że coś podziergam i że nie będzie to za bardzo koślawe bo muszę sama zdecydować kiedy te oczka gubić, a póki co sama czuję się zagubiona.