piątek, 3 listopada 2017

Pinpoint

Jakiś czas temu (wcale nie tak dawno!) miałam przyjemność testować nowy projekt Asji. Pinpoint.
Namówiła mnie jak zwykle Gosia z oczkapokrecone. W ekspresowym tempie rozwiała też moje ewentualne 'ale' i inne 'hmmm'. I całe szczęście ;)

Patrząc na zdjęcia pierwowzoru, zupełnie inny tok dziergania sobie wyobrażałam. Byłam wręcz pewna, że dłuższy tył to efekt rzędów skróconych. Ale nie. Asia znowu mnie zaskoczyła... Autentycznie szczęka mi opadła analizując tok pracy.





Mój Pinpoint powstał z ulubionego Milisa Julie Asselin the d'apres-mini, który przywiozłam z Drutozlotu i który został mi przekazany pod stołem przez Chmurkę (dziękuję za tą małą przechowalnię ;)).

Patrzę na siebie w tym moim bladym różu i nie wiem czy ta miłość jest do końca odwzajemniona. Chyba blada blado w bladym wychodzi.




Czas na żywe kolory (których jednak brak w kolejce).

Projekt polecam szczerze. Choć przyznam się, że nie potrafiłam poradzić sobie z oryginalnym wykończeniem dekoltu i rękawów. I tak, w porozumieniu z Projektantką, zrobiłam po prosu ściągaczem. Ta wersja też mi się podoba.

Dziękuję Asja za możliwość testowania, tym bardziej, że wyjątkowo gładko poszło. Świetny kontakt i elastyczność sprawiły, że to była sama przyjemność. Także.. do następnego (mam nadzieję).

sobota, 2 września 2017

Budleja purpuras

Od tego roku w moim ogrodzie rośnie budleja. Bardzo piękna i mało wymagająca roślina, w kolorach od słodkiego różu do biskupiego fioletu, właściwie niektóre kwiaty są aż czarne. Dodatkowym atutem jest stado motyli przy tych kwiatach. Owady bardzo je lubią i chętnie kręcą się w pobliżu.

No ale nie o kwiatkach tu miało być.

Ten komin od pierwszego spojrzenia skradł moje serce. Nie zastanawiałam się właściwie w ogóle. Chciałam jak najszybciej taki mieć, choć to może jeszcze nie pora.
Samo dzierganie tego projektu to czysta przyjemność! Robiło mi się rewelacyjnie! Aż żal, że tak szybko koniec ;) Nie zawiodłam się też podziwiając gotowy komin. Jestem zachwycona!



Zużyłam 2 motki malabrigo rios w kolorze purpuras. Robiłam na drutach nr 4.00 mm, dość ściśle bo chciałam żeby trzymał formę. W przepisie jest możliwość dziergania z 5 lub 6 segmentów wzorów. Ja zrobiłam z 5, ale myślę, że wzór świetnie nadaje się do własnych modyfikacji.



Będziemy się tej jesieni lubić, oj tak!



niedziela, 27 sierpnia 2017

Wakacyjny

Od kiedy pamiętam, zawsze chciałam mieć taki sweterek. Marynarzyk, bardzo popularny wśród grona dziewiarskiego ;) Jakoś nigdy nie było nam po drodze. Jak już zaczęłam okazało się, że końcówka sierpnia nie sprzyja nadmorskim klimatom i trzeba już myśleć o jesieni.
Ale nie tym razem. Zaczęłam go już na początku lipca i jak na taki prosty wzór szło mi dość opornie. Jednak tym razem doczekał się finiszu.
Przejrzałam wszystkie wzory, które posiadam, ale w końcu poszłam na żywioł i powstał taki oto prosty w swojej formie, bezrozmiarowy pasiak.


W sumie cieszę się, że nie trzymałam się żadnego wzoru bo dzięki temu powstawał w niesamowitym luzie (paradoksalnie zresztą). 

Rękawy wyszły dość długie i to też nawet fajnie, nie mam zamiaru niczego zmieniać - podwinięte mają swój luzacki charakter. I właściwie o to chodzi, bo to przecież wakacyjny sweter/bluzka. Szkoda, że nie zdążył w tym roku ze mną na nadmorskie plaże. Zabiorę go za rok. 




Bluzka powstała z bawełny drops muskat. Zużyłam 5,5 motka białego, 1 granat i kawałeczek czerwonego.
Na drutach 4,0 mm.
Nie potrafię tylko chować nitek w bawełnie. Mój sposób się nie sprawdza, jest za bardzo widoczny.


A tymczasem zrobiłam przegląd rav i już wiem co dalej, to doprawdy wspaniałe uczucie nie mieć pustki na drutach. Nie mam też wrażenia, że wszystko muszę mieć i błagam ... niech tak zostanie!

Do zobaczenia w Toruniu! 




wtorek, 15 sierpnia 2017

Bardzo różowy

Różowy, żarówiasty, oczorażący, amarantowy.... lubię taki. A już najbardziej lubię taki mocny właśnie kolor w prostym ale nie nudnym projekcie. I taki własnie jest sunshine coast. Wydłubałam go już czas jakiś temu, ale jakoś nie sprzyjało żeby go pokazać. Ale już jest.



Zrobiłam go z 5 motków alize bahar. Bardzo popularna bawełniana włóczka. Tania ale nie tandetna. Można spokojnie prać w pralce, nic się nie dzieje. 


To jedna z niewielu rzeczy, które udało mi się skończyć. Jakaś niemoc długotrwała spowodowała, że mimo, że dziergam cały czas, to nie kończę tego co zaczynam. W trakcie wydaje mi się, że to nie to, nie w moim stylu, nie w moim kolorze, nie w mojej duszy. Trzask - ląduje to w szufladzie, to w pudle. Zaczynam następne i sytuacja się powtarza. Może trochę przesyt? Może trzeba odpuścić lekko? 

Póki co pocieszę się tym skończonym różowym. 


Czy to jeszcze wypada mi w TAKIM kolorze? 

niedziela, 22 stycznia 2017

Burgundy

Mam już tyle zaległości, że nawet nie będę się starać żeby ustawić je w kolejności powstawania.
Niech będzie więc teraz mój Burgundy we wzorze Marzeny Kołaczek - Melanie.





Włóczka: Julie Asselin Milis w kolorze Bleckberry Coulis
Zużyłam 2,5 motka
Druty: 3,5 mm
Bardzo lubię tą włóczkę, ale mam już wszystkie "moje" kolory, teraz pozostaje przeprosić się z pozostałymi.




Sweter fajnie wygląda zarówno do jeansów jak i do spódnicy w wersji bardziej oficjalnej, co bardzo chciałam pokazać, ale pokonało mnie - 20 st.C, przy których robiliśmy zdjęcia. 


czwartek, 10 listopada 2016

Brie Shawl

Ach, już trochę zapomniałam że brałam udział w teście chusty u Justyny! To dobrze, bo teraz czuję się jakbym miała zupełnie nowy otulacz, mimo że już użwany ;)
Okazuje się, że było to w maju. Zdjęcia wyraźnie wskazują na jesień, ale kto by się tym przejmował ...
Wzór bardzo ciekawy, kolor zdecydowanie mój, niestety nie pamiętam co to za włóczka.
W ogóle kiedyś nie lubiłam chust. Zmieniłam zdanie, lubię zarówno dziergać jak i nosić. To projekty szybkie i zazwyczaj bardzo efektowne. Jak ten.






Wzór: Brie-shawl by Justyna Lorkowska





piątek, 4 listopada 2016

Brink Sweater

Ten projekt autorstwa Heidy May od razu przykuł moją uwagę (jak wiele innych jej projektów). Od razu chciałam go zrealizować. A ponieważ miałam w domu włóczkę podobnej grubości, choć z jakością nie było jej po drodze, pomyślałam, że na dziecęce wdzianko będzie idealna.
Niestety nie była.
Sztywność akrylu nie pozwalała na wydobycie formy i lekkości tego sweterka. Tym sposobem skutecznie zniechęciłam się do niego i rzuciłam w kąt i zapomnienie.
Aleeeeee ........ jak zostały mi dwa motki air dropsa z poprzedniego cardiganu, to zaświeciła się zielona lampka. I mimo, że nie jest to grubość włóczki jak w opisie, to wydaje mi się, że właśnie air jest idealny na to wdzianko.
Zobaczcie


Włóczkę oczywiście dokupiłam. W sumie zużyłam 3,5 motka. 





Taki mały, łatwy w wykonaniu detal, a efekt z tych bardziej zadowalających. 
Także śmigamy sobie czasem w podobnych kardiganach. Miękkich i lekkich.