Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wariacje na temat Ruby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wariacje na temat Ruby. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 września 2013

Klasyka

Bo Effciową Ruby jak najbardziej należy włożyć do przegródki z klasykami. Takimi sprawdzonymi, co to zawsze fajnie wyglądają, są uniwersalne i urocze. Tym razem powstała szkolna wersja dla świeżej czwartoklasistki.


i niech was ta skupiona mina nie zwiedzie....



czytanie dla przyjemności, nie obowiązkowe, takie które powoduje odlot....


Wykorzystałam zalegającą bawełnę z dolnej szuflady, zupełnie niewiadomego pochodzenia, w dodatku bezimienną, druty 3,5 no i oczywiście wzór ruby
co prawda nie wystarczyło na dłuższe rękawy ale przecież w szkole jest ciepło :)
a kolor nadrabia braki



Magda zadowolona
mama też, a co! 

foto by Lolo

UWAGA! Nikomu nie chcemy pokazywać faka! 

poniedziałek, 12 marca 2012

Centaurea

Generalnie zachwycają mnie małe sweterki na tyle, że zawsze chciałabym robić ich milion na raz. Gorzej z eksploatacją. Jakiś duch wewnętrzny mówi mi, że niedoskonałości wyrobu aż kipią i w rezultacie moje zadowolenie słabnie.
Tak jest oczywiście i tym razem.
Z morza inspiracji (czasem mnie one przytałaczają) wybrałam kolejny Effciowy projekt (sama nie jestem tym zaskoczona). Sweterek jest zrobiony na podstawie Rubby, z tym że mi się rozjechał, machnęłam za dużo rzędów karczku (o czym dowiedziałam się dużo później - luz) no i wyszło jak wyszło.


Albo założę, że krój motyla to to czego właśnie potrzebowałam albo go gdzieś sprzedam, albo coś ...
Długość zamierzona, więc jest ok.
Koraliki różnych kształtów ale wszystkie czarne wstawiłam jedynie w rzędy dodawania oczek, guziczki (13 szt.!) są przepiękne i bardzo mnie cieszą.





Druty 2,75 i 3,25 (może powinnam zastosować 3,0)
Włóczka: baby alpaka silk w ilości 6 motków i w kolorze, który okazał się pasować nawet do mnie

A tu przedmiotowy przedmiot mojego maruderstwa:


no patrzę i nadal nie wiem co z nim zrobić.
Chyba się za bardzo rozluźniłam przy tej robocie.



Poczułam ogólne zniechęcenie do robótek dla siebie i zabrałam się za udziergi dziecięce, ale włóczki mi brakło a Poczta Polska działa obecnie gorzej niż w okresie ciężkich mrozów tudzież powodzi.
Wiatr w oczy.

Poza tym przepraszam za moją małą aktywność w komentarzach, znowu mam awarię kompa i jestem na łasce i niełasce domowników. Za to regularnie podziwiam Wasze dzieła, zazdraszczam czasu, talentu, tempa, staranności ... i długo bym tak mogła.

niedziela, 12 czerwca 2011

La Perla

No cóż, jestem ooookropnie spóźniona! I nie mam nic na swoje usprawedliwienie. No może oprócz miliona szkoleń i zaległości w domu, też związane z wyjazdami, nieprzespanych nocy, krzyczących dzieci i wiecznego braku spokoju.
La Perla dla mojej Mamy, pojedzie wkrótce do BB. Rozmiar mój, ale też i Mamy. Do mnie totalnie nie pasuje, bo się zlewa z włosami (choć perłowe nie są).
Wzór, do tej pory mój ulubiony, tym razem dokładnie jak emerald-lies.
Wygląda tak:



Punktem newralgicznym są zdecydowanie dzurki na guziki, nie ma co ukrywać - póki co to moja wesoła improwizacja, czas sie nauczyć.


Kolor tej włóczki bardzo mi się podoba - taki naprawdę perłowy, to pewnie ta domieszka wiskozy sprawia że jest taki dostojny.


PSSSS. Dziewczyny co się u licha dzieje? dlaczego nie wszędzie mogę zamieszczać komentarze? Nic tylko loguj sie i loguj a po logowaniu.... kolejne loguj !!! ???

niedziela, 15 maja 2011

Z podróży

I po podróży.
W pociągu było różnie. W IC czyściutko, kawka + ciasteczko, klima, muzyczka - zasiadłam wygodnie i dłubałam sobie. Ponieważ był to mój pierwszy raz publicznie, to chyba przez 15 min na nikogo nie patrzyłam, potem kątem oka zerkałam i z przyjemnością stwierdziłam że każdy ma tam jakieś swoje zajęcie. IC był do Wa-wy, potem w TLK nawet nic nie wyciągnęłam - śmietnisko i śmierdzisko. fe.
Z białej bawełny powstało coś takiego:

mam na ciąg dalszy kilka koncepcji i nie mogę się zdecydować, dlatego musiałam to walnąć w kąt i zająć się viskozą, którą kupiłam z myślą o Mamie, ale i tak wątpię czy zdążę na 26 maja, bo jestem dalejo w lesie:

poza tym będę miała problem z rozmiarem.
No i jeszcze o tej viskozie - rany julek jak się to rozdwaja i zaciąga! teraz już troche opanowałam ale początek był masakryczny! to pewnie też opóźni moje zmagania z kolejną Ruby (w założeniu pierwotnym - dla Mamy).

Dobrze mi z tym, że mam dwie roboty rozgrzebane. Cudnie :-)

PS. dlaczego nie widzę najnowszych postów niektórych moich ulubionych dźgaczek? W podglądzie są a na ich stronach nie...

poniedziałek, 9 maja 2011

Milky chocolate - finito

Coś mam takiego że szybko nudzi mi się jedna robótka, spieszę się żeby skończyć jedną i zacząć coś nowego. Z tego pośpiechu nigdy nic dobrego nie wynika, poprawki tylko mnie irytują, dlatego zacznę chyba robić równolegle coś.Trzeba zakupy zrobić i działać (szkoda tylko że w e-dziewiarce ciągle braki)

Póki co prezentacja czekoladki:




Bez plenerów, bo już czasu brak - pakuję manatki i pędzę zobaczyć co tam na wybrzeżu.
Wzoru użyję po raz kolejny z pewnością bo już mam koncepcję, może jeszcze w powijakach i nie ostateczną ale rodzi się.
Do pociągu zabieram bielusieńkie Safranki dropsa, choć mam przeczucie że nic mi z tego dziergania podróżnego nie wyjdzie, biel nie będzie bielą a koncepcja upadnie w powijakach. A może niepotrzebnie się tak pesymistycznie nastawiam.



Z tego umyśliłam sobie prostą letnią bluzeczkę ale widzę że nie mam sprecyzowanych planów i wszystko wyjdzie w trakcie.

*********

O - zauważyłam że na zdjęciu widać moje czerwone paluchy, trudno, były kiedyś sponiewierane i dlatego tak.

wtorek, 3 maja 2011

Milky chocolate. Little sample.

Jeszcze pół roku temu umiałam tylko oczka prawe, lewe, nabieranie oczek i ewentualnie zamknięcie. Tyle nauczyła mnie mama, dawno, dawno temu. Nie twierdzę wcale że wszystko umiem bo oczywiście tak nie jest ale naprawdę zaczyna mi się podobać to co wychodzi spod mojego dziergadła. Codziennie oglądam sobie dzieła hendmejowe na blogach i jestem pod nieustannym wrażeniem - też tak chcę! I nie zamierzam się poddawać ciągłymi błędami, które powodują że prucia czasem więcej niż dziergania.
Teraz zachciało mi się dziureczek :)
Premierowy ażur wygląda następujaco:


Włóczka to Drops Safran i jest moim zdaniem duuużo lepsza niż poprzednia bawełna z którą miałam do czynienia. Dzierga się sprawniej (pruje też :)) i w dotyku wydaje się mieksza i delikatniejsza.



Wzór zaczęłam jak Ruby ale między dodawanymi oczkami wcisnęłam ten prosty ażur, raczej w celach naukowych ale ponieważ bardzo mi się podoba - robię dalej.
Szkoda tylko że mam za krótką żyłkę bo przymiarki nie da się zrobić.

W głowie mam tyle pomysłów że nie potrafię tego wszystkiego ogarnąć czasowo.

Zbliża się wyjazd - długa podróż pociągiem - 9h! Co ja będę robić? Nie chcę czytać, chce dziergać ale mam jakieś opory. Nigdy nie dzirgałam publicznie. Bardzo zwrócę na siebie uwagę?

Dziś, 3 maja, na śląsku pogoda taka: