Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piórkowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piórkowy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 stycznia 2016

Kryzysowy

Czasem tak jest, że choćby się bardzo chciało to i tak nic się nie udaje. A może właśnie dlatego, że się tak bardzo chce? W każdym razie moje dzierganie wpadło w stan kryzysowy. I niech nikt nie myśli, że wiązało się to z moim lenistwem, o nie, wręcz przeciwnie - dziergałam bardzo dużo. Z tym, że albo zostało to rzucone w kąt (z różnych względów), albo już sprute. Zaczęłam wątpić we własne umiejętności w tej dziedzinie. Patrzyłam na moje dotychczasowe udziergi i dziwiłam się, że to naprawdę ja je zrobiłam....
Marazm totalny.
Jeden projekt udało mi się dokończyć i to na prośbę córki. Było to jesienią.
Taki zwykły oto cardigan, bardzo długi, bo sięgający za kolano (Jej, ale mi też ;)).
Prosty do bólu.
Ale jakże potrzebny w szafie nastolatki (i matki).
Z włóczki cashmira Alize, nie pamiętam ile motków, nie pamiętam na jakich drutach. Luźno przerabiałam, trochę od niechcenia.






Matka też może czasem pożyczy





Kolor bardzo mi się podoba, taki ciepły odcień jasnej szarości. Bardzo lubię go w subtelnym połączeniu z antycznym czy też przybrudzonym różem.

Teraz idzie nowe, poczułam zew, wiatr we włosach, podmuch wiatru, znaczy się kryzys odchodzi.
I jak się okazuje jest tyyyyyllle rzeczy, które MUSZĘ wydziergać!
Odrodzona.

PS. Wybaczcie też brak mojej obecności w postaci komentarzy pod Waszymi postami. Zachwycałam się Waszymi projektami po stokroć, jednak marazm ciągle tkwił.
Pozdrawiam serdecznie.
Ola.

niedziela, 30 listopada 2014

Breaking the Waves

W ramach zabawy KAL organizowanej przez Justynę, wydłubałam kolejny sweterek. Było wiadomo, że ten projekt jest z tych "must have", a do tego odkryłam, że brakuje mi czegoś czarnego w szafie.
Ogoniaste bardzo lubię, wzór przodów też mi się podoba.
Robiło się naprawdę przyjemnie, szczególnie właśnie te przody.



Wzór: Breaking the Waves by Justyna Lorkowska
Włóczka: filcolana clasic w ilości motków prawie 7, czarny
Druty: 2,75 i 3,00
Rozmiar: S, a zamierzona zmiana drutów pozwoliła na uzyskanie XS (będę stosować ten sposób w kolejnych projektach)


Sweterek skończony już jakiś czas temu, ale czarne źle wychodzi na zdjęciach (bez podtekstów).
Na dworze zdjęcia już nie dam rady zrobić - za zimo.

Także pozostaje zostać w domu i przygotować pyszną kaFkę :)





Przy rękawach okazało się, że jak nic nie wystarczy mi włóczki i wtedy poratował mnie Miły Duży Paweł - dziękuję! Okazuje się, że włóczka może przyjechać z Warszawy całkiem "przy okazji" ;)



Ciuch z gatunku bardzo lubianych i często używanych, pasuje mi do jeansów, do spódnic i do kiecek.

Kolejny projekt z kolekcji What the Heart Wants będzie w zupełnie innym stylu. Właściwie nie byłam do niego przekonana, ale Ktoś Pewien Bardzo Miły mnie przekonał i .... całe szczęście.



wtorek, 7 maja 2013

Pink

Nawet nie pamiętam kiedy zaczęłam ten sweterek... Dawno dość, na pewno przed koralikami. No i tak czekając na kolejną dostawę koralików wygrzebałam z szuflady ten pink. Kiedyśtam zakupiłam dwa motki oczarowana kolorem, ale nie wiedziałam co to będzie. Dotykanie włóczki było taką przyjemnością, że nie chciało mi się szukać ekstra wzorów, nabrałam więc ileśtam oczek i dłubałam. Wyszedł taki mały ogoniasty, bardzo akuratny na wiosnę :)




Włóczki rzecz jasna zabrakło, zamówiłam trzeci motek i ... klops, kolor mocno bladszy niż pierwotne. Zniechęciłam się, tym bardziej że przyszła kolej na nielubiane rękawy. Przerwa się przydała, bo teraz już mi w ogóle nie przeszkadza różnica kolorystyczna (mimo że jest widoczna).

Ogony wyszły tym razem niewielkie 




Wzór: spontaniczny wytwór na bazie ogoniastego
włóczka: baby silkpaca lace malabrigo w ilości motków 3
druty: KP 2,5




Boszszsz ... dziergać? koralikować?

poniedziałek, 21 stycznia 2013

piórkowy

raz jeszcze powstał, a to ze względu na swoją prostotę i niezastąpioność i lubianą klasykę iiiii dlatego że manos nie potrzebuje żadnych wymyślnych wzorów, a ja uwielbiam takie zwyklaki (o czym pewnie już wiadomo :)), no i przecież kocham manosa!
Kolor bardzo mi się podoba! Czuję się w nim super, nawet z bladością na twarzy też przecież naturalną w środku zimy-niezimy.


Zaczęłam go już chyba w listopadzie i sama baza poszła nawet szybko, potem nielubiane rękawy, no i kołnierz, który wymyśliłam sobie zrobić na maszynie lewą stroną na prawo. No i zrobiłam tak ten kołnierz, schody zaczęły się jak próbowałam zrobić dosłownie WSZYSTKO żeby się toto choć trochę mniej zwijało i jak na złość postanowiło się zwijać jak oszalałe! Mimo wszystko postanowiłam zmontować ten kołnierz do sweterka i całkiem dobrze mi szło do momentu jak się okazało że górą do dołu, dołem do góry, prawą do lewa i lewą do prawa. Szlag by to! Wylądowało w szafie na czas dwóch czapek. Wyjęłam, sprułam i postawiłam na klasyczną formę.
Tamto jednak nie daje mi spokoju...
Póki co cieszę się tym:



Włóczka: manos lace chabrowy w ilości 3 i trochę motków
druty: 2,5 mm
wzór: piórkowy