Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dla dzieci. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 listopada 2016

Brink Sweater

Ten projekt autorstwa Heidy May od razu przykuł moją uwagę (jak wiele innych jej projektów). Od razu chciałam go zrealizować. A ponieważ miałam w domu włóczkę podobnej grubości, choć z jakością nie było jej po drodze, pomyślałam, że na dziecęce wdzianko będzie idealna.
Niestety nie była.
Sztywność akrylu nie pozwalała na wydobycie formy i lekkości tego sweterka. Tym sposobem skutecznie zniechęciłam się do niego i rzuciłam w kąt i zapomnienie.
Aleeeeee ........ jak zostały mi dwa motki air dropsa z poprzedniego cardiganu, to zaświeciła się zielona lampka. I mimo, że nie jest to grubość włóczki jak w opisie, to wydaje mi się, że właśnie air jest idealny na to wdzianko.
Zobaczcie


Włóczkę oczywiście dokupiłam. W sumie zużyłam 3,5 motka. 





Taki mały, łatwy w wykonaniu detal, a efekt z tych bardziej zadowalających. 
Także śmigamy sobie czasem w podobnych kardiganach. Miękkich i lekkich.

wtorek, 25 października 2016

Double

Przy pierwszym dotknięciu motka wiedziałam, że to odkrycie sezonu.
Miękkość i puszystość, lekkość i delikatność, nazwa adekwatna do rzeczywistości.
Air.

Nadaje się na wszystkie wdzianka, ale prosta forma pozwala wydobyć z niej to co najlepsze.
Zachwyt nad air trzymał mnie przez cały czas dziergania tej prostej w swojej prostocie narzutki. Dużo takich teraz w tych sklepikach z włoskimi ciuchami, które wyrosły ostatnio jak grzyby po deszczu (przynajmniej tu, na śląsku). Spodobała mi się, no ale przecież nie kupię! Patrzę sobie i myślę, że to przecież obciach dla dziewiarki kupić coś tak prostego; pomijam względy finansowe bo te nic sobie nie robią z prostoty formy. Zanim wróciłam do domu miałam przeliczone w głowie oczka itd. wiecie jak to jest...
Dzierganie z air - cudo, ale to co stało się potem spowodowało, że moje zachwyty, ochy i achy przerodziły się w złość. Bo ja wcale nie chciałam żeby to się sfilcowało i zmieniło zadany rozmiar.
Przeczekałam kilka dni i zrobiłam drugi. Ten pierwszy najpierw chciałam wyrzucić, potem jednak Hania przymierzyła i tak już zostało.










Robiłam na drutach nr 5 mm, zużyłam po 3 motki drops air. I mimo, że pierwsze spotkanie nie było udane - natychmiast zamówiłam inny kolor.


Z tego drugiego powstały dwa cardigany, a resztki wystarczyły na bardzo prostą opaskę dla Hani.


czwartek, 14 stycznia 2016

Kryzysowy

Czasem tak jest, że choćby się bardzo chciało to i tak nic się nie udaje. A może właśnie dlatego, że się tak bardzo chce? W każdym razie moje dzierganie wpadło w stan kryzysowy. I niech nikt nie myśli, że wiązało się to z moim lenistwem, o nie, wręcz przeciwnie - dziergałam bardzo dużo. Z tym, że albo zostało to rzucone w kąt (z różnych względów), albo już sprute. Zaczęłam wątpić we własne umiejętności w tej dziedzinie. Patrzyłam na moje dotychczasowe udziergi i dziwiłam się, że to naprawdę ja je zrobiłam....
Marazm totalny.
Jeden projekt udało mi się dokończyć i to na prośbę córki. Było to jesienią.
Taki zwykły oto cardigan, bardzo długi, bo sięgający za kolano (Jej, ale mi też ;)).
Prosty do bólu.
Ale jakże potrzebny w szafie nastolatki (i matki).
Z włóczki cashmira Alize, nie pamiętam ile motków, nie pamiętam na jakich drutach. Luźno przerabiałam, trochę od niechcenia.






Matka też może czasem pożyczy





Kolor bardzo mi się podoba, taki ciepły odcień jasnej szarości. Bardzo lubię go w subtelnym połączeniu z antycznym czy też przybrudzonym różem.

Teraz idzie nowe, poczułam zew, wiatr we włosach, podmuch wiatru, znaczy się kryzys odchodzi.
I jak się okazuje jest tyyyyyllle rzeczy, które MUSZĘ wydziergać!
Odrodzona.

PS. Wybaczcie też brak mojej obecności w postaci komentarzy pod Waszymi postami. Zachwycałam się Waszymi projektami po stokroć, jednak marazm ciągle tkwił.
Pozdrawiam serdecznie.
Ola.

niedziela, 14 września 2014

Cove cardigan

W autobusie do Warszawy (spotkanie w Magic Loop'ie było fantastyczne!), zaczęłam dziergać sweterek dla Hani. Szybko motek się skończył. Po powrocie udało mi się dość szybko dokończyć robótkę. Pewnie nie tylko dlatego, że to mała forma, ale i chęć dziergania z nowych włóczek przywiezionych ze stolicy :)
Wzór bardzo prosty, ale wdzięczny i dziewczęcy. Nawet mimo tego, że jest szary.




Wzór: Cove Cardigan by Heidy May
Włóczka: bleee, nie zasługuje na takie miano, bo to zwykły akryl z lokalnej pasmanterii, ale takie właśnie świetnie sprawdzają się na ubrankach dziecięcych. Szybko wyrośnie i nie żal podać dalej.
Druty, 3,75 mm
Moje modyfikacje: plisy zrobiłam francuzem





Może zrobię jeszcze jeden taki, z jakiegoś merino...
Z tyłu sweterek wykończony jest niewielką falbanką, co właśnie nadaje mu dziewczęcego i, mam wrażenie, trochę archaicznego uroku.




czwartek, 6 lutego 2014

Za uśmiech

Łomatkojedyna jak mnie tu dawno nie było! Ostatni post dotyczył styczniowego spotkania w e-dziewiarce, a tu już po lutowym!
I w dodatku post nie będzie dziergany, bo oto taka ze mnie matka dziergaczka, że na tą zimę-niezimę swojemu dziecku czapkę i otulacz... uszyłam. Uszyłam to też chyba za duże słowo, bo to zaledwie kilka szwów. Ale efekt całkiem mi się podoba, właścicielka też zadowolona.


Różowe to polar a szare dres, zarówno czapka jak i komin są dwustronne, choć na czapce pojawiły się trzy małe pomponiki wykonane na widelcu ;) Materiały takie bo takie tylko miałam w domu.



Wszystko surowo wykończone, albo jak ktoś woli, wcale niewykończone.
Mało roboty, koszty żadne a uśmiech Hani bezcenny.


No i tak się oto "narobiłam" ;)
Ale coś tak też wydziergałam przecież, trzeba zdjęcia zrobić i wystawić.

czwartek, 3 października 2013

Kindling Season

Ten cardigan autorstwa Alicii Plummer zrobiłam jakoś na wiosnę. Skończyłam, zblokowałam, guzików brakowało więc wylądował w szufladzie aż do teraz. 


No i klops. Moja córka już długo w nim nie pochodzi. Nie żebym była zaskoczona, bo przecież wiem że dzieci rosną, no ale wydawało mi się że całkiem niedawno przymierzałam Hani te sweterek i był dobry. 





No nic, będę musiała wydziergać coś nowego. Ani trochę mnie to nie wkurzyło, zastanawiam się tylko czy sprezentować komuś ten sweterek czy przerobić na czapkę/szalik. Ale ja nie cierpię pruć, z całych sił! Się jeszcze zobaczy.



Może nawet taki sam bo wzór niby prosty a dużo ma uroku dzięki nieskomplikowanym wzorze na plecach

włóczka drops lima w ilości 3 motki
druty 4 mm


Jesli nic się nie wydarzy to w sobotę będę na spotkaniu w e-dziewiarce. W głowie pomysły aż się kłębią i piętrzą, boję się że po sobocie może być jeszcze gorzej ;) ... jak wejdę w las kolorowych włóćzek. 

niedziela, 15 września 2013

Klasyka

Bo Effciową Ruby jak najbardziej należy włożyć do przegródki z klasykami. Takimi sprawdzonymi, co to zawsze fajnie wyglądają, są uniwersalne i urocze. Tym razem powstała szkolna wersja dla świeżej czwartoklasistki.


i niech was ta skupiona mina nie zwiedzie....



czytanie dla przyjemności, nie obowiązkowe, takie które powoduje odlot....


Wykorzystałam zalegającą bawełnę z dolnej szuflady, zupełnie niewiadomego pochodzenia, w dodatku bezimienną, druty 3,5 no i oczywiście wzór ruby
co prawda nie wystarczyło na dłuższe rękawy ale przecież w szkole jest ciepło :)
a kolor nadrabia braki



Magda zadowolona
mama też, a co! 

foto by Lolo

UWAGA! Nikomu nie chcemy pokazywać faka! 

piątek, 3 sierpnia 2012

Nadmorska prezentacja + lniana wzmianka


Nadmorskie klimaty zakończyły się już czas krotki temu, ale wspomnienie czystego nieba, Bałtyku bez fal, gorącego piasku i zimnego morza pozostanie na dłużej. Nie obyło się bez deszczowych dni, a co za tym idzie większej ilości czasu na drutowanie. Ale wena, jak na złość, opuściła mnie póki co bezpowrotnie. Zaczęłam trzy robótki i wszystkie trzy sprułam. Dodatkowo sprułam część przerobionego cienkiego jedwabiu, tak, tego czerwonego którego zaczęłam uwielbiać jeszcze w stanie metrów bieżących. Chyba chciałam za dużo zrobić, a czasu jednak nie dało się naciągnąć; przeskakiwałam z pomysłami i kolejką projektów no i w rezultacie nie mam nic.
Tzn. skończyłam małą nadmorską bluzeczkę dla Hani.



Taka tam prościzna. Bawełna ta co zawsze (Drops Safran) w ilości resztkowej. Ilości oczek nie pamiętam, wiem tylko że jest taka sama dla przodu/tyłu/rękawków bo chciałam zobaczyć jak taki rozkład wygląda (najlepiej testuje się na najmłodszych rozmiarach).




Nad morzem dostęp do netu był mocno ograniczony, no dziura taka że zasięg ciężko złapać, ale podglądałam Wasze dokonania. Szczególnie zainteresowałam się przerabianiem lnu przez Lete i Effcię. A to dlatego, że w domu zalegają mi 3 motki. Kupiłam czas jakiś temu z planem na coś luźnego, bez modelowania, bez zapinania. 
Zrobiłam próbkę i sie załamalam, bo sztywne toto i niewygodne w robocie, w dodatku grubość nitki różni sie na długości. Nawet nie zblokowałam próbki, ot wrzuciłam do szuflady i już.
Przeczytałam uwagi na temat lnu i po powrocie postanowiłam się zapoznać bliżej z moim dziadem. Mój len to BC GARN Lino. I trochę się różni. Przede wszystkim nie pyli, nie ma zadnych farfocli. No dobra, przynajmniej na obenym etapie obcowania tj. w czasie roboty. Natomiast samo dzierganie sztywnego sznurka nie jest wielka przyjemnością. A już najbardziej wkurza mnie to, że mój len okropnie farbuje. 


Na razie farbuje paluchy, pewnie puści kolor przy praniu/blokowaniu i mam nadzieję, że na tym koniec.
Nie wiem czy dam rade skończyć tego dziada bez przyjemniejszego przerywnika. I czy wart jest tego. 

ale dziergam
umilając sobie czas wspomnieniami z wakacji :)