Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lete. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lete. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 listopada 2016

Brie Shawl

Ach, już trochę zapomniałam że brałam udział w teście chusty u Justyny! To dobrze, bo teraz czuję się jakbym miała zupełnie nowy otulacz, mimo że już użwany ;)
Okazuje się, że było to w maju. Zdjęcia wyraźnie wskazują na jesień, ale kto by się tym przejmował ...
Wzór bardzo ciekawy, kolor zdecydowanie mój, niestety nie pamiętam co to za włóczka.
W ogóle kiedyś nie lubiłam chust. Zmieniłam zdanie, lubię zarówno dziergać jak i nosić. To projekty szybkie i zazwyczaj bardzo efektowne. Jak ten.






Wzór: Brie-shawl by Justyna Lorkowska





poniedziałek, 24 października 2016

Buccaneer

Już w okolicach wiosny zaczęłam nosić tą chustę.
Lubię ją.
Za niebanalną konstrukcję, za kolory, za możliwości zarówno w tworzeniu jak i noszeniu.





Wzór: Buccaneer by Justyna Lorkowska
Włóczka podstawowa: malabrigo sock, pozostałe kolory to resztki z innych projektów.
Druty: 3,75 mm


Zdjęcia też robione wiosną.

poniedziałek, 27 lipca 2015

Ella Pullover

Wczesną wiosną testowałam dla Justyny żakardowy pullover. Miałam styczność z żakardem po raz pierwszy i przyznam szczerze, że nie szło mi tak jak bym chciała. Nie umiałam opanować naprężenia włóczki żeby się toto ładnie układało. Ale przecież nie odpuszczę! Tak długo próbowałam aż się udało ;)
Pierwsza wersja testowa powstała w sposób ściśle zgodny z opisem - jak to przy testowaniu, bez odstępstw. Powstała z dropspwej baby alpaki silk w kolorach czarna baza, krem i cegła (bo naprawdę nie można napisać, że te kolory to biały i czerwony). Czarny też chyba koło czarnego długo nie leżał.
Wyszło tak:


Dodaj napis


Kolorystyka jak widać nie jest dla mnie najkorzystniejsza. Uwidacznia moją szarość i paradoksalnie szarości lepiej się komponują z moją cerą.
Może właśnie dlatego wydziergałam też drugą wersję, w jasnych szarościach właśnie, z dodatkiem kremowego. Włóczka to filcolana (alpaca). Nie wprowadzałam już kolejnych kolorów i ta wersja chyba bardziej mi się podoba.





Na zdjęciach widać jeszcze nitki nieschowane, w ogóle sweterek z założenia ma mieć długi rękaw, ale jeszcze nie ma, może jesienią się zmobilizuję, bo teraz z alpacą na kolanach jakoś nie wyrabiam.
Dziękuję za możliwość testowania, znowu nauczyłam się czegoś nowego, a to bardzo fajne uczucie!

Poza tym koniecznie muszę się Wam przyznać, że namiętnie podglądam Wasze nowe projekty i nieustannie jestem pod wrażeniem Waszej kreatywności, talentu, staranności, pasji, zdjęć ... Moja nieobecność w komentarzach wynika nie z lenistwa, nie nie; po prostu oczy się popsuły trochę i nie umiem już tak sprawie pisać na komórce. Lenistwem jest natomiast nie włączanie kompa, tu się przyznaję. No dobra, wyszło że jednak to leń. W takim razie postanawiam poprawę ...

Ostatnią moją miłością stało się szydełko. Długo trwało opanowywanie podstaw dziergania, ale uparta jestem. Już za chwilkę, za momencik pokażę co mnie tak zajmowało ostatnio.
Tymczasem nabrałam ogromnej chęci na nowy sweterek. Włóczka zamówiona, wzór wybrany, czekam.


piątek, 13 marca 2015

Red!

Mam zaległości, niemoc bowiem nastała, nie, nie twórcza, choć w następstwie właściwie tak... okazało się, że mój kręgosłup postanowił się zbuntować i zafundować mi drutowy detoks.
Ale czas jakiś temu skończyłam kolejny mój ogoniasty, tym razem czerwony. Pierwszy czerwony właściwie, bo jakoś nigdy mi z nim po drodze nie było. Może się polubimy.
Wzór znamy i lubiany. Jak robiłam pierwszy, od razu wiedziałam, że to nie ostatni.
Zdjęcia były robione w pewną mroźną i słoneczną niedzielę. I przyznam, ze wolę mróz i słońce niż to co dzisiaj za oknem, co z tego, że temperatura w plusie, skoro z tej pochmurności można depresji się nabawić! Było przedwiośnie, a jakże, ale tylko połaskotało, pochwaliło się swoimi urokami żebyśmy jeszcze bardziej zatęsknili.
A póki co:







Wzór: Breaking the Waves by Justyna Lorkowska
Włóczka: malabrigo sock, kolor raverly red w ilości motków 3. Włóczka znana i lubiana, śmiem twierdzić, że w swej kategorii bezkonkurencyjna.
Rozmiar: S (i musiałabym tu pomarudzić bardzo, że mogłam zrobić XS, co mnie podkusiło!!!) Walczyłam czas jakiś sama ze sobą żeby pruć, potem że dam Mamie. Na Mamę okazał się za mały, szkoda.
Pruć absolutnie mi się nie uśmiecha (szczególnie w obecnej sytuacji), lubię ogoniaste i bardzo go chcę!, ale, ale, ale,... wiecie jak to jest!



 Poza tym miałam przyjemność testować komin dla Hani Maciejewskiej. Jejku, jaką Ona ma wyobraźnię! Uwielbiam te naszpikowane warkoczami i innymi cudami akcesoria. Swetry lubię proste, ale w akcesoriach to można poszaleć!


Wzór: All that Jazz Cowl by Hania Maciejewska
Włóczka: drops karisma (1,5 motka), nie zachwyciła..... no ale jak się człowiek do luksusowych włóczek przyzwyczai... :)


No i tak dobrnęłam do momentu, w którym na drutach pustka. Koszmarne uczucie! Może zacznę coś dłubać, pomalutku, bez obciążeń.
Ale znowu co???? Dylematy, o których pisała już chyba kiedyś Marzena :)

sobota, 10 stycznia 2015

Alecia Beth

Skoro Mikołaj był tak łaskaw i zechciał obdarować mnie piękną włóczką, nie miałam innego wyjścia, musiałam już, natychmiast. I tak powstała moja wersja projektu Justyny. 
Stwierdziłam, że właściwie to nie posiadam sweterka zapinanego na guziki pasującego do spódnicy. Ale można tak w nieskończoność, za chwilę zobaczę coś innego i pomyślę, że właśnie TEGO najbardziej mi brakuje. Obłęd jakiś! Próbuje jednak leczyć się z konieczności zrobienia/posiadania wszystkich sweterków, otulaczy, czapek itd. jakie zobaczę (kiepsko idzie). 
No dobra, zrobiła się Alecia, moja:


Wzór dostałam w prezencie - bardzo dziękuję - Alecia Beth by Justyna Lorkowska
Włóczka: piękna, cudowna, mięciutka, de lux, fantastyczna, delikatna, niegryząca: to Milis Julie Asselin kolor amaranthe w ilości 2,5 motka. Wiem, że to nie reklama, ale szczerze polecam tą włóćzkę, jakość I klasa. 100% wełna merino superwash. Przerabiana na drutach 2,75mm. 
Mam tylko jedno ALE: jak to bywa z ręcznie farbowaną włóczką, wszystkie motki nieco różnią się od siebie. Trafiły mi się prawie dwa identyczne a trzeci w innym odcieniu, ale przewinęłam go od d... strony i tego nie zauważyłam. Niestety trafiło się tak, że dolna część swetra i rękawy są w innym odcieniu (na zdjęciach tak bardzo tego nie widać), choć jednak widać...
Wiem, że powinno się te nitki mieszać i uzyskać piękną jednolitą całość, ale to chyba odebrałoby mi radość z dziergania. 


Jeśli tu zaglądacie, to pewnie wiecie, że do tej pory w ogóle mi nie przeszkadzały odcienie włóczek, szczerze mówiąc to pierwszy raz nad tym rozmyślam. Robiłam jak szło i nie przeszkadzało mi to. Wychodziłam z założenia, że to od początku do końca ręczna robota i czasem fajnie, że to widać. A tu jednak ta różnica daje mi do myślenia. Co nie zmienia jednak faktu, że mi się ten udzierg bardzo podoba! 
Będzie w użytku, zobaczymy czy otoczenie zauważy różnicę....





No i pierwszy raz dziergałam tą metodą na C (con...cośtam) ale chyba się jednak nie polubimy, jeszcze nie, robiłam wg wzoru i nie jarzę o co tam chodzi. 


Tym projektem otwieram 2015 rok w szufladce: dziergadła.