Skusiłam się na projekt odwłóczkowywania, ale chyba rzucę to w diabły.
Mam parę resztek akrylowych z czasów kiedy podejmowałam pierwsze próby dziergalnicze i szkoda było uczyć się na lepszych włóczkach. Pomyślałam sobie, że mogę spożytkować te akryle na dzieciowe sewterki, ale albo trafiłam na wyjątkowe paskudztwo, albo jestem rozbestwiona przez baby alpaca silk, albo użyłam za małych drutów, albo stałam się po prostu wybredna.
Bo nie podoba mi się to:
tzn nie podoba mi się to, w co jest ubrana moja córka, bo sama w sobie, choć łobuz niemożliwy, to jednak urocza
Sweterek bez jakiegoś konkretnego wzoru, aczkolwiek na rav podobnych wiele, u mnie na okrągłym karczku,
dziergałam bez liczenia, bez zapisywania, ot tak sobie na luzie.
Włóczka: no plastik, mam jeszcze trochę, poważnie zastanawiam się nad koszem, bo szkoda czasu mojego i miejsca w szufladzie
A forma sweterka jak najbardziej mi się podoba i teraz będę szukać jakiejś wiosennej włóczki na powtórkę projektu.
Może drops merino? albo bawełna jakaś? co polecacie dla dzieci?