W okresie odbrażania się na druty, postanowiłam zapoznać się bliżej ze starą i kurzącą się w rogu maszyną. Z pierwszego spotkania wyszłam obronną ręką (i nie zamierzam się dołować że to tylko z powodu banalnego projektu). Efekt mnie nastawił optymistycznie, może nie wszystko stracone, może jeszcze coś mi się uda ;)
A może to słońce mnie zmyliło i tylko ono tak cieszy ...
ale świetny materiał! ten wiszący domek jest ekstra; ale...hm, co to właściwie jest?
OdpowiedzUsuńNie poddawaj się z pierzastym, po co! słońce złość wykurzy i dalej - rób sobie sweterek :)
Agata - ten wiszący domek to po prostu - wiszący domek :) Omałoco nie został poduszką do spania na lekcjach :) Dziecięca fantazja zawsze mnie zadziwa... Materiał to Ikea - odpad.
OdpowiedzUsuńŚwietny materiał i fajne wykorzystanie :)
OdpowiedzUsuńno tak, nic prostszego ;)
OdpowiedzUsuńFajnie dobrałaś materiał domkowy do domku :) Pasowało by dorobić jakiegoś mieszkańca do tego domku :)
OdpowiedzUsuńNieśmiałka
Nieśmiałko, o mieszkańcu też pomyślę... pierwszy będzie .... Gałgan Jeden :)
OdpowiedzUsuń