sobota, 2 maja 2015

Sznur

A ja myślałam, że z szydłem zupełnie mi nie po drodze....



 
Pierwsze moje kosze zrobiłam z bawełnianego sznura 5 mm szydełkiem 10 mm w dość neutralnych kolorach, ale rozkręcam się .....
Będzie więcej 





i jeszcze w kontraście



piątek, 13 marca 2015

Red!

Mam zaległości, niemoc bowiem nastała, nie, nie twórcza, choć w następstwie właściwie tak... okazało się, że mój kręgosłup postanowił się zbuntować i zafundować mi drutowy detoks.
Ale czas jakiś temu skończyłam kolejny mój ogoniasty, tym razem czerwony. Pierwszy czerwony właściwie, bo jakoś nigdy mi z nim po drodze nie było. Może się polubimy.
Wzór znamy i lubiany. Jak robiłam pierwszy, od razu wiedziałam, że to nie ostatni.
Zdjęcia były robione w pewną mroźną i słoneczną niedzielę. I przyznam, ze wolę mróz i słońce niż to co dzisiaj za oknem, co z tego, że temperatura w plusie, skoro z tej pochmurności można depresji się nabawić! Było przedwiośnie, a jakże, ale tylko połaskotało, pochwaliło się swoimi urokami żebyśmy jeszcze bardziej zatęsknili.
A póki co:







Wzór: Breaking the Waves by Justyna Lorkowska
Włóczka: malabrigo sock, kolor raverly red w ilości motków 3. Włóczka znana i lubiana, śmiem twierdzić, że w swej kategorii bezkonkurencyjna.
Rozmiar: S (i musiałabym tu pomarudzić bardzo, że mogłam zrobić XS, co mnie podkusiło!!!) Walczyłam czas jakiś sama ze sobą żeby pruć, potem że dam Mamie. Na Mamę okazał się za mały, szkoda.
Pruć absolutnie mi się nie uśmiecha (szczególnie w obecnej sytuacji), lubię ogoniaste i bardzo go chcę!, ale, ale, ale,... wiecie jak to jest!



 Poza tym miałam przyjemność testować komin dla Hani Maciejewskiej. Jejku, jaką Ona ma wyobraźnię! Uwielbiam te naszpikowane warkoczami i innymi cudami akcesoria. Swetry lubię proste, ale w akcesoriach to można poszaleć!


Wzór: All that Jazz Cowl by Hania Maciejewska
Włóczka: drops karisma (1,5 motka), nie zachwyciła..... no ale jak się człowiek do luksusowych włóczek przyzwyczai... :)


No i tak dobrnęłam do momentu, w którym na drutach pustka. Koszmarne uczucie! Może zacznę coś dłubać, pomalutku, bez obciążeń.
Ale znowu co???? Dylematy, o których pisała już chyba kiedyś Marzena :)

sobota, 7 lutego 2015

Cocachinki

Już przy short cardigan story było wiadomo, że to pierwszy ale nie ostatni raz naszego z Gosią wspólnego dziergania. Długo nie czekałyśmy, okazja przyszła sama (no, prawie).
Testowałyśmy dla Asi nowy sweterek pod nazwą Cocachin. Ten, który Asia z taką delikatnością (nie)ujawnia, dozuje emocje, podsyca zainteresowanie....
Nieprzespane noce i prorocze sny Gosi sprawiły, że równocześnie podjęłyśmy decyzję co do koloru i od razu było wiadomo, że będą identyczne Cocachinki.
Tuż po świętach Gosia przywiozła mi włóczkę (raz jeszcze dzięki, dzięki) i swój prawie skończony projekt! A ja w proszku!
Ale ale, pierwszy rzut oka i już wiadomo było jaki będzie największy plus tego projektu! Otóż fantastycznie sprawdza się nie tylko w wersji wyjściowej ale również tył do przodu! Sama nie wiem, która strona lepsza... To sprawia, że nożna nosić raz przodem do przodu a na drugi raz przodem do tyłu (nie namieszałam?).
Wracając do początków: zakasałam rękawy i poszło, szybko! A to głównie za sprawą konstrukcji tego sweterka. Czegoś takiego jeszcze nie widziałam! Jak Ona na to wpadła?! Jestem zachwycona!
Wspólne zdjęcia i proszszsz..... Cocachinki! śmietankowe...











Zdjęcia zrobione w bielskiej Sferze, część z nich w kawiarni SO! COFFE. Dziękujemy pani Oli i pani Patrycji za życzliwość.





Zresztą zrobiłyśmy małą sensację i na kawie, i na schodach, i na tarasie (ależ było zimnooooo!!!) w jeszcze paru innych miejscach (nastolatki miały ubaw! - chyba się z nas nabijały).





i ślissssko !!! 

                   








Obie z Gosią nie nosiłyśmy wcześniej tych sweterków z obawy przed jakimkolwiek urazem. Ale teraz to już można się nimi cieszyć :)



Dane techniczne:
Wzór: Cocachin by Asja Janeczek
Włóćzka: Elian Nicky w ilości całych 6 motków
Druty: KP 3,0 mm
Rozmiar: XS




piątek, 6 lutego 2015

Uszatka

Ostatnio uczestniczyłam w KAL organizowanym przez Hanię i wyplotłam sobie! czapkę. Z uszkami, jak sama nazwa wskazuje.
Sobie, sobie ... mogę o niej zapomnieć, gdyż została porwana w tempie natychmiastowym przez córkę. No dobra, fakt, że jej lepiej pasuje. Także wykończenia, tj. długości sznurków i wielkości pomponów zostały podyktowane przez Magdę.




Sam KAL był tak zorganizowany, że nie wiedziałam jaki będzie efekt końcowy. Wzór był dawkowany! Wzbudzało to emocje, ale też i moją niecierpliwość. Gotowa czapa doczekała się jedynie ekspresowego uwiecznienia na zdjęciach i wyruszyła na zimowe szaleństwa, wszak u nas ferie! 



Dane techniczne:
Włóczka: Malabrigo Rios kolor azul profundo w ilości 1 motek łącznie z pomponami
Druty: 4,5 i 5,0 mm




sobota, 10 stycznia 2015

Alecia Beth

Skoro Mikołaj był tak łaskaw i zechciał obdarować mnie piękną włóczką, nie miałam innego wyjścia, musiałam już, natychmiast. I tak powstała moja wersja projektu Justyny. 
Stwierdziłam, że właściwie to nie posiadam sweterka zapinanego na guziki pasującego do spódnicy. Ale można tak w nieskończoność, za chwilę zobaczę coś innego i pomyślę, że właśnie TEGO najbardziej mi brakuje. Obłęd jakiś! Próbuje jednak leczyć się z konieczności zrobienia/posiadania wszystkich sweterków, otulaczy, czapek itd. jakie zobaczę (kiepsko idzie). 
No dobra, zrobiła się Alecia, moja:


Wzór dostałam w prezencie - bardzo dziękuję - Alecia Beth by Justyna Lorkowska
Włóczka: piękna, cudowna, mięciutka, de lux, fantastyczna, delikatna, niegryząca: to Milis Julie Asselin kolor amaranthe w ilości 2,5 motka. Wiem, że to nie reklama, ale szczerze polecam tą włóćzkę, jakość I klasa. 100% wełna merino superwash. Przerabiana na drutach 2,75mm. 
Mam tylko jedno ALE: jak to bywa z ręcznie farbowaną włóczką, wszystkie motki nieco różnią się od siebie. Trafiły mi się prawie dwa identyczne a trzeci w innym odcieniu, ale przewinęłam go od d... strony i tego nie zauważyłam. Niestety trafiło się tak, że dolna część swetra i rękawy są w innym odcieniu (na zdjęciach tak bardzo tego nie widać), choć jednak widać...
Wiem, że powinno się te nitki mieszać i uzyskać piękną jednolitą całość, ale to chyba odebrałoby mi radość z dziergania. 


Jeśli tu zaglądacie, to pewnie wiecie, że do tej pory w ogóle mi nie przeszkadzały odcienie włóczek, szczerze mówiąc to pierwszy raz nad tym rozmyślam. Robiłam jak szło i nie przeszkadzało mi to. Wychodziłam z założenia, że to od początku do końca ręczna robota i czasem fajnie, że to widać. A tu jednak ta różnica daje mi do myślenia. Co nie zmienia jednak faktu, że mi się ten udzierg bardzo podoba! 
Będzie w użytku, zobaczymy czy otoczenie zauważy różnicę....





No i pierwszy raz dziergałam tą metodą na C (con...cośtam) ale chyba się jednak nie polubimy, jeszcze nie, robiłam wg wzoru i nie jarzę o co tam chodzi. 


Tym projektem otwieram 2015 rok w szufladce: dziergadła. 

środa, 31 grudnia 2014

2014

nie lubię podsumowań
ale ten rok dziewiarsko był dobry
spotkania warszawskie, wrocławskie
nowe znajomości
i te wcześniejsze
miło, miło, bardzo miło ...


wtorek, 30 grudnia 2014

Akcesoria

Przyszła prawdziwa zima. Bezsprzecznie. Trzeba się odziać.
Już dawno zaczęłam ocieplacz z gruuubej włóczki, ale wtedy myślałam sobie, że to nie pora, że za ciepło, że "kiedy ja będę w tym chodzić?", aż w końcu trzeba było przysiąść i szybko skończyć.
Taki przydaś na obecną sytuację za oknem



Wzór to Fischerman's cowl by Ola Piotrowska, bardzo uniwersalny, taki co to może być dla pani i dla pana, co go można na wiele sposobów założyć, puścić wodze fantazji i poszaleć, codziennie coś innego
Włóczka: drops andes, o ile dobrze pamiętam 5,5 motka, kolor świąteczny
Druty: 8,00 mm bo nie miałam większych





Skoro jest otulacz to trzeba odnowić zasoby czapkowe. 
I tu się Hania wstrzeliła w moje aktualne potrzeby ;)
Lubię takie wzory, niby proste a mają swój urok. Zobaczcie Basia Hat by Hania Maciejewska. 
Do tego cudownej urody włóczka, która dotarła do mnie w ekspresowym tempie! Widzieliście kiedyś tak szybką owieczkę?! To Leizu Worsted Henry w ilości jednego motka, zabrakło na pompon, więc został tylko maźnięty w czarnościach. 






Czapka bardzo przypadła mi do gustu!
Wydłubałam jeszcze jedną, chyba taką najulubieńszą! Przetrwamy razem zimę :)



Ta czapka powstała z pozostałości po tym sweterku, robiłam podwójną nitką, na pompon wykorzystałam do ostatniego cm :)
Jak widać z kompletami mi nie po drodze, nie lubię i już. No, może ten sam wzór w innym kolorze.... 
Jejku! jeszcze brakuje mi rękawiczek!