piątek, 4 listopada 2016

Brink Sweater

Ten projekt autorstwa Heidy May od razu przykuł moją uwagę (jak wiele innych jej projektów). Od razu chciałam go zrealizować. A ponieważ miałam w domu włóczkę podobnej grubości, choć z jakością nie było jej po drodze, pomyślałam, że na dziecęce wdzianko będzie idealna.
Niestety nie była.
Sztywność akrylu nie pozwalała na wydobycie formy i lekkości tego sweterka. Tym sposobem skutecznie zniechęciłam się do niego i rzuciłam w kąt i zapomnienie.
Aleeeeee ........ jak zostały mi dwa motki air dropsa z poprzedniego cardiganu, to zaświeciła się zielona lampka. I mimo, że nie jest to grubość włóczki jak w opisie, to wydaje mi się, że właśnie air jest idealny na to wdzianko.
Zobaczcie


Włóczkę oczywiście dokupiłam. W sumie zużyłam 3,5 motka. 





Taki mały, łatwy w wykonaniu detal, a efekt z tych bardziej zadowalających. 
Także śmigamy sobie czasem w podobnych kardiganach. Miękkich i lekkich.

6 komentarzy:

  1. Toż to prawdziwe cudo. Sesja i wykonanie są genialne.

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam, że nie z każdej włóczki Brink się dobrze prezentuje. Mnie samą czeka prucie wersji w rozmiarze M z grubej mieszanki akrylu z wełną. Nie wpadłam na to, by wykorzystać lekką włóczkę, a tu proszę... U Ciebie Air wygląda świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoja wersja a włóczki Air cudna.Ja dziergałam z lanagold Plus wersje małe w ilości 2 sztuki i wersję dużą.jestem zadowolona z efektu choć lżejsza włóczka byłaby bardziej wskazazana.Piękny sweterek na pięknej modelce.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, kiedyś robiłam podobną sukienkę dla maluszka i postanowiłam zrobi podobny myk ale na akrylu wyszło to paskudnie... Za sztywny. Ale ten tutaj wygląda bosko! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ależ to piękne
    ehhh oczu oderwać nie mogę

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne wdzianko! Sama chętnie bym takie założyła! :) Chryste! Żebym kiedyś nauczyła się tak dziergać... :)

    OdpowiedzUsuń