poniedziałek, 24 października 2016

Buccaneer

Już w okolicach wiosny zaczęłam nosić tą chustę.
Lubię ją.
Za niebanalną konstrukcję, za kolory, za możliwości zarówno w tworzeniu jak i noszeniu.





Wzór: Buccaneer by Justyna Lorkowska
Włóczka podstawowa: malabrigo sock, pozostałe kolory to resztki z innych projektów.
Druty: 3,75 mm


Zdjęcia też robione wiosną.

piątek, 8 kwietnia 2016

Ogoniasty po raz n-ty

Który to już? Nie wiem, nie liczę. Uwielbiam.
Są ulubione! Moje ulubione.
Ten zaczęłam jeszcze w listopadzie 2015, miałam go na spotkaniu we Wrocławiu i nie byłam pewna w tamtym czasie czy go skończę, bo zawsze mi się wydaje, że to za dużo oczek, że nie dam rady. Poza tym popadałam właśnie w marazm dziergalniczy i nie było łatwo.
Po oddzieleniu rękawów robótka trafiła w kąt. Wróciłam jednak do niej szybko, bo nic innego na drutach nie miałam. Zrobiłam całą długość i skończyła się włóczka. Znowu kąt. I tym razem na dłużej. Długo.
Aż znalazła się włóczka i chęć na wydzierganie rękawów.
I tak oto mam szary sweter w ulubionej formie, choć mało szlachetnej jakości.
Ale zadowolenie jest.








Jednak klasyka mnie zachwyca. Nieustannie.
Nie wiem ile nabrałam oczek, ale standardowo na takie sweterki nabieram w układzie 80/10/48/10/80
Druty 2,5 mm HH
Włóczka: Alize Lanagold Fine, 3,5 motka





niedziela, 3 kwietnia 2016

Airflow

Zostałam wywołana do tablicy. Tu.
Więc się zmobilizowałam, przygotowałam i jestem.


Mój Airflow to nic innego jak prosty projekt w połączeniu z luksusową włóczką, dziergany wspólnie z Gosią. Czyli to, co lubię najbardziej.




Wzór: Airflow by Justyna 
Włóczka: milis confiture od Chmurki. Trafiły mi się trzy bardzo różne motki, a ja tak bardzo nie lubię mieszać! Do tej pory nie przejmowałam się w ogóle różnicą tonacji jednego koloru, uznawałam to za walor ręcznie farbowanej włóczki i co za tym idzie, również gotowego wyrobu. Ale tym razem różnica była za duża i zdecydowałam się na zmianę motka co ileśtam rzędów. Na dobre to wyszło gotowemu sweterkowi, ale ilość nitek do chowania była przerażająca!
I tu z wirtualną pomocą przyszła Magda - bardzo dziękuję. Może komuś się przyda, świetny sposób na niteczki tu. Nic nie widać!
I tak pozostaje tylko cieszyć się tym co powstało.




czwartek, 14 stycznia 2016

Kryzysowy

Czasem tak jest, że choćby się bardzo chciało to i tak nic się nie udaje. A może właśnie dlatego, że się tak bardzo chce? W każdym razie moje dzierganie wpadło w stan kryzysowy. I niech nikt nie myśli, że wiązało się to z moim lenistwem, o nie, wręcz przeciwnie - dziergałam bardzo dużo. Z tym, że albo zostało to rzucone w kąt (z różnych względów), albo już sprute. Zaczęłam wątpić we własne umiejętności w tej dziedzinie. Patrzyłam na moje dotychczasowe udziergi i dziwiłam się, że to naprawdę ja je zrobiłam....
Marazm totalny.
Jeden projekt udało mi się dokończyć i to na prośbę córki. Było to jesienią.
Taki zwykły oto cardigan, bardzo długi, bo sięgający za kolano (Jej, ale mi też ;)).
Prosty do bólu.
Ale jakże potrzebny w szafie nastolatki (i matki).
Z włóczki cashmira Alize, nie pamiętam ile motków, nie pamiętam na jakich drutach. Luźno przerabiałam, trochę od niechcenia.






Matka też może czasem pożyczy





Kolor bardzo mi się podoba, taki ciepły odcień jasnej szarości. Bardzo lubię go w subtelnym połączeniu z antycznym czy też przybrudzonym różem.

Teraz idzie nowe, poczułam zew, wiatr we włosach, podmuch wiatru, znaczy się kryzys odchodzi.
I jak się okazuje jest tyyyyyllle rzeczy, które MUSZĘ wydziergać!
Odrodzona.

PS. Wybaczcie też brak mojej obecności w postaci komentarzy pod Waszymi postami. Zachwycałam się Waszymi projektami po stokroć, jednak marazm ciągle tkwił.
Pozdrawiam serdecznie.
Ola.

poniedziałek, 28 września 2015

Sznurowanie

Dopadło mnie sznurowanie. Myślałam, że skończy się na tych pierwszych koszach, ale potem zrobiłam jeszcze jeden i jeszcze jeden ...



Nalewka również domowej produkcji (ale to już nie moja specjalizacja) 



Znaczniki hand made od rencami.pl 





Był jeszcze jeden bardzo duży kosz ale nie doczekał się sensownych zdjęć.
Na sesję zdjęciową czeka też sznurkowy dywan, który kosztował mnie sporo prucia. Ale jest! O taki, niech będzie poglądowy:

 1 m średnicy i pół km przerobionego sznura. 

To z całą pewnością nie koniec. 

Póki co mam na drutach malabrigo sock, w kolejce sweter dla córki osobistej, koniecznie potrzebuję nowy szal, koniecznie rękawiczki, koniecznie coś co mi się bardzo spodobało i może jeszcze inne coś, na które też mam ochotę. Znacie to? 

piątek, 28 sierpnia 2015

Co się stało?

Że takie pustki w sklepach włóczkowych? Czy tylko ja to zauważyłam?
I to akurat teraz, kiedy całkiem fajny facet (zajęty) jest skłonny zrobić dla mnie zakupy! ?
Tosz Mu się odwidzi zaraz!