piątek, 31 grudnia 2010

Zrobiłam

Udało mi się skończyć... hmmm, ni to szal, ni to komin, ale pasuje do mojej pierwszej czapy.
Prezentuje się następująco:
Ale (bo musi być jakieś 'ale') nie będę tego nosiła przy szyi, bo strasznie gryzie (!)
100% wełny Jarn Art a gryzie jak 150 ! I mimo, że mój debiutowy komplecik przypadł mi do gustu, z żalem muszę przeznaczyć go do sprucia.
Chyba że ktoś będzie uprzejmy uswiadomić mnie, że powinnam zrobić jakąś prostą i zupełnie oczywistą czynność w celu niegryzienia mnie przez WOOLa.
Także przepraszam najmocniej mój wysłużony szaliczek i szukam na blogowych stronach podpowiedzi z czegóż to by takie cóś wykonać.
Podglądam sobie inne blogi nie tylko w celu podziwiania i inspiracji, ostatnio czuję się zawstydzona, że tyle pięknych rzeczy ludzie robią a ja taki sobie początkujący samouczek wyrwałam się z tym blogiem.
Ale chciałam. To mam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz