niedziela, 5 maja 2013

Naplotłam

Być może oszalałam, zwariowałam, pokręciło mnie bądź ogłupłam do reszty.
A to wszystko przez te koraliki. Nie mogę się od nich uwolnić.
I nie wiem czy tego chcę :)
Naplotłam trochę...



Najpopularniejsze w moich kręgach i jednocześnie moje najulubieńsze to te metalic z TOHO 8/0






Pojawiły się też na razie tylko dwie bardzo drobne ale za to bardzo energetyczne z TOHO 11/0.
Podobają mi się w duecie


I jest oczywiście cała masa powtarzających się kolorowych bransoletek






Kwiatki zgapione od Effci. Przypadły mi do gustu. Będzie ich więcej :)



Jeśli ktoś uzna że przesadzam to z pokorą przyjmę, ale nie wiem czy zaprzestanę ....

czwartek, 18 kwietnia 2013

Metalic

Kolejne trzy bransoletki. Na szybko, zanim pójdą w świat :)
Wszystkie zrobione z TOHO 8/0


Dwie siostrzane, w metalicznych zieleniach, brązach (znajduję tu też kropelki niebieskości i fioletu, ale bardzo delikatne)



I jedna w fioletach z dodatkiem TOHO 6/0



Będę dalej koralikowała. Niestety z uwagi na ogromne zainteresowanie koralikowaniem, zanotowałam spore braki w pasmanteriach internetowych, szczególnie w półfabrykatach. No cóż, poczekam. I tak po każdym zamówieniu okazuje się, że właśnie czegośtam zapomniałam, co daje cudowny pretekst do kolejnych zakupów. :)

niedziela, 14 kwietnia 2013

Pastele i neony

I tak oto pozostaję przy koralikach. Idzie mi całkiem nieźle.



Zapowiadają, że latem będziemy lubić pastele (jak rok temu) i neony (pamiętam je z dyskotekowych lat 90')
Wydziergałam dwie pastelowe bransoletki z TOHO 8/0 z czego jedna na jasnej nitce a druga z przeźroczystych koralików ale na cieniowanej bladej nitce. Efekt bardzo delikatny.



Neony bardzo mi się podobają.
Na zamówienie zrobiłam żółto-pomarańczową gąsieniczkę z TOHO 8/0 i 6/0.


Pomarańczowa też z TOHO 8/0



I mniejsza gąsieniczka żółto-czarna z TOHO 8/0 i 6/0



I to na razie tyle, ale jeszcze będzie bransoletkowo :)


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Koraliki


No cóż trochę mnie tu nie było, odpoczęłam.
Ale ja nie o tym chciałam...
Druty ostygły, choć mam robótkę gdzie brak "tylko rękawów", ale determinacji nie wystarczyło. A to dlatego, że uparłam się na koralikowanie. Najpierw się uparłam, potem (po pierwszych próbach) rzuciłam w kąt, ale tylko po to żeby już zaraz próbować ponownie. wracałam i rzucałam kilka razy. Ostatni raz obiecałam sobie, że już NA PEWNO ich nie tknę, nie jestem do tego stworzona, nie umiem, nie będę, NIE! 
Ale zaraz, moment... jeszcze raz, ostatni raz spróbuję...
No i udało się :)
Póki co jest to totalny chaos, brak wizji tematycznej, próby takie, no ale trzecia bransoletka wyszła już bezbłędnie, więc jest fantastycznie. No może prawie, bo oto wpadłam jak śliwka w kompot i tylko koraliki mi w głowie :) W szale szaleństwa i radości zamówiłam, znowu chaotycznie pewną (sic!) ilość koralików i wykończeń, więc z całą pewnością będę dalej koralikować :)




Jak widać brak im jeszcze oprawy, dojedzie to się zainstaluje 



I to tyle na początek, rozkręcę się :)

niedziela, 27 stycznia 2013

udziergi krótkoterminowe

Tak jak napisała ostatnio Ana, uważam że krótkoterminowe udziergi przynoszą szybką frajdę! Dla mnie to szczególna frajda, bo o ile czapki już były w moim repertuarze (a tak, mam ich kilka...naście) o tyle rękawiczki zrobiłam pierwszy raz.





Czapkę zrobiłam z dwóch nitek: baby alpaca silk i drugiej cienkiej choć bezimiennej, na drutach 2,75. Cekiny naszyłam i wykorzystałam ten pompon.


Aktualnie to moja najulubieńsza czapa!




Skusiłam się na te rękawiczki, choć nigdy wcześniej żadne nie wzbudziły mojego zainteresowania. Te spodobały mi się bardzo.

Wzór: dew-drops-mitts by Lete
Druty: 2,5 mm
włóczka: baby alpaca silk drops

Se kupiłam wzór i zaczęłam. Jestem jednak mega niecierpliwa i popełniam zawsze ten sam błąd, tj, nie czytam wzoru do końca i dlatego coś tam poknociłam przy zakończeniu. Wiem już co i następna para robi się już ściśle wg przepisu.
I tu zatrzymam się na chwileczkę, bo warto napisać o tym, że wzór jest pięknie napisany, schematy są czytelne, generalnie widać dbałość o szczegóły. Bardzo mi się fajnie robiło i może dlatego tak się w te rękawiczki wkręciłam. Jeśli wszystkie przepisy Justyny są tak napisane, to szczerze polecam i mam nadzieję, że z czasem pojawią się też polskie tłumaczenia.
Brawo dla Lete za wkład pracy i staranność (uwaga- akapit nie był sponsorowany!!! a recenzja jest osobista) ;)

I tak pocieszona szybkim końcem robótek, wracam do tych małych form.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

piórkowy

raz jeszcze powstał, a to ze względu na swoją prostotę i niezastąpioność i lubianą klasykę iiiii dlatego że manos nie potrzebuje żadnych wymyślnych wzorów, a ja uwielbiam takie zwyklaki (o czym pewnie już wiadomo :)), no i przecież kocham manosa!
Kolor bardzo mi się podoba! Czuję się w nim super, nawet z bladością na twarzy też przecież naturalną w środku zimy-niezimy.


Zaczęłam go już chyba w listopadzie i sama baza poszła nawet szybko, potem nielubiane rękawy, no i kołnierz, który wymyśliłam sobie zrobić na maszynie lewą stroną na prawo. No i zrobiłam tak ten kołnierz, schody zaczęły się jak próbowałam zrobić dosłownie WSZYSTKO żeby się toto choć trochę mniej zwijało i jak na złość postanowiło się zwijać jak oszalałe! Mimo wszystko postanowiłam zmontować ten kołnierz do sweterka i całkiem dobrze mi szło do momentu jak się okazało że górą do dołu, dołem do góry, prawą do lewa i lewą do prawa. Szlag by to! Wylądowało w szafie na czas dwóch czapek. Wyjęłam, sprułam i postawiłam na klasyczną formę.
Tamto jednak nie daje mi spokoju...
Póki co cieszę się tym:



Włóczka: manos lace chabrowy w ilości 3 i trochę motków
druty: 2,5 mm
wzór: piórkowy






sobota, 12 stycznia 2013

color affection

Już tyle ich powstało, że nie wiem co mogłabym jeszcze o nim pisać.
No, ale może będzie coś nowego, bo ja ten piękny szal sknociłam.
Chyba się zbytnio wyluzowałam przy dzierganiu i gdzieś mi tam dodawanie oczek urosło. Za to bardzo mi się podobało robienie rzędów skróconych (i to chyba ich wina).
Pewnie nigdy bym się do tego nie zabrała, gdyby nie odwrotność kolorystyczna którą zastosowała u siebie Ana.  I te kolory mnie natchnęły. Zamówiłam te włóczki, brak fuksjowego niewiadomoskąd zastąpiłam dropsem dilight nr 09  i wyszło tak!



Nie patrzeć na marszczenia, są wynikiem sknocenia.


Choć jak się tak napatrzeć to nawet nie widać owego sknocenia



Coś tam jeszcze pisało we wzorze o przekładaniu nitki z brzegu, ale doczytałam dopiero po owym sknoceniu, luz.