sobota, 12 stycznia 2013

color affection

Już tyle ich powstało, że nie wiem co mogłabym jeszcze o nim pisać.
No, ale może będzie coś nowego, bo ja ten piękny szal sknociłam.
Chyba się zbytnio wyluzowałam przy dzierganiu i gdzieś mi tam dodawanie oczek urosło. Za to bardzo mi się podobało robienie rzędów skróconych (i to chyba ich wina).
Pewnie nigdy bym się do tego nie zabrała, gdyby nie odwrotność kolorystyczna którą zastosowała u siebie Ana.  I te kolory mnie natchnęły. Zamówiłam te włóczki, brak fuksjowego niewiadomoskąd zastąpiłam dropsem dilight nr 09  i wyszło tak!



Nie patrzeć na marszczenia, są wynikiem sknocenia.


Choć jak się tak napatrzeć to nawet nie widać owego sknocenia



Coś tam jeszcze pisało we wzorze o przekładaniu nitki z brzegu, ale doczytałam dopiero po owym sknoceniu, luz.




niedziela, 18 listopada 2012

Czapki dwie

A właściwie trzy, bo zaczęło się od czapki Marioli, którą zobaczyłam na spotkaniu w e-dziewiarce. O tu klik można zobaczyć Mariolę w czapce. Bardzo mi się spodobała. Na tyle, że od razu wiedziałam że taką też sobie zrobię. Dostałam wskazówki (dziękuję Mariolu :)), kupiłam oczywiście włóczkę i cudowny lisowy pompon i tak powstała ta czapka.




 Jak widać chwilowo nie jest z lisowym pomponem, tu wersja z resztek włóczki.
Włóczka: Cinque alto kolor 012 - 1 motek razem z pomponem
Druty KP 4,5
Plecionka z ostatniej Sandry



No ale, że ja wprost kocham zwyklaki MUSIAŁAM mieć natychmiast jeszcze jedną - prostą czapkę. O taką.




I tu główną rolę odgrywa ten lisowy pompon !!! Jest naprawdę cudowny !!!
Włóczka: baby alpaca silk, podwójna nitka, bo taką akurat miałam w pożądanym kolorze
Druty: KP 4,5

Połączenie kolorów bardzo mi pasuje i już pokochałąm tą czapę.

A ponieważ pomponiasty jest odpinany.....



....... można pięknie miksować i przerabiać czapki w mig. Wedle akuratnego nastroju :)

niedziela, 11 listopada 2012

Ulubiony ogon

 Tak, to zdecydowanie mój ulubiony ogon, ba, powiedziałabym nawet że to mój ulubiony udzierg.




 Jest cudowny! Cudownie miękki, cudownie lekki, cudownie milutki i cudownie że jest mój :)




Wzór: ewolucja piórkowego w ogoniastego
Włóczka: Manos Lace
Druty: KP 2,5



 Dużo nerwów mnie kosztował, prułam w sumie 3 razy, rezygnowałam też ze dwa razy. Kryzys dopadł mnie na całego, ale jakaś wewnętrzna upartość spowodowała, że podjęłam wyzwanie. Niby takie proste, a chyba monotonność mnie zniechęcała.
Ale naprawdę się opłacało. No i wpadłam, zakochałam się bez pamięci w tej cudnej włóczce! Zaraza jest silna, trzyma mocno, nie mam czasu totalnie, ale zakupiłam wczoraj kolejnego manosa...
Nie wiem kiedy go przerobię ale co tam :)



Bo byłam wczoraj na Karmelkowej we Wrocławiu!!! Naprawdę fajowo się tam spotkać. Zainspirować, pośmiać, pomiziać cudowne włóczki i oszaleć od ich nadmiaru, pogadać, nauczyć itd itp.

zd.z www.e-dziewiarka.pl

zd.z www.e-dziewiarka.pl
Tak, tak, ten chabrowy manos jest już mój i będzie z niego kolejny zwyklak :)


środa, 5 września 2012

Raport


Sobotnie spotkanie w e-dziewiarce zaowocowało.
I tak:
- poznałam fajne Dziewiarki - pozdrawiam wszystkie bez wyjątku. To z całą pewnością najcenniejsze!
- wiem jak robić 2 rękawki w tym samym czasie i nie zawaham się spróbować przy najbliższych rękawach
- dowiedziałam się, że robię oczka lewe metodą rosyjską :/ i że ma to ogromne znaczenie, bo właśnie to jest powodem luźnego splotu.O!
- wiem jak zrobić oczka lewe po europejsku (ale nie mogę się przestawić/przyzwyczaić)
- wiem, że będąc wśród tyyyyllluu pięknych włóczek nie potrafię się opanować
- i wiem, że nie ja jedyna (i zostałam uświadomiona że to jest NORMALNE).

Byłam na spotkaniu pierwszy raz ale z pewnością nie ostatni.
Całą drogę powrotną myślałam o tym co też sobie wydłubię z moich nowych cienizn.



A już po powrocie:
- zatopiłam się w zakupach włóczkowych (no to już nie jest normalne!)
- sprułam sporą część ogoniastego z poprzedniego postu, a potem całość (wszystko przez te lewe oczka).
I przez to wszystko doszłam do etapu, z którego trudno dalej ruszyć, bo nagle chciałabym wszystko już, natychmiast i w tej własnie chwili, a moce przerobowe mniejsze niz jeszcze przed chwilą bo przeciez szkoła/przedszkole i cały ten młyn.

Muszę się zresetować i działać od nowa.  

niedziela, 26 sierpnia 2012

Nowy ogon titanowy

Dziergam znowu z cienkiej nitki :) Manos Lace
Jakościowo to pierwsza moja luksusowa włóczka z której robiłam i było to gdzieś w okolicach lutego 2011r. Wtedy był to kolor Prilla Purple a teraz Titania, głównie dlatego że pozazdrościłam takich ogoniastych jak te klik i klik i klik. Nie jest to mój pierwszy ogoniasty, ale już wiem jakie były błędy w tym i dziergam sobie nowy ogon titanowy. Zamierzam skończyć przed jesienią, choć w dużej mierze to czy się to uda, zależy od tego kiedy ona, ta jesień, przyjdzie.
Idzie opornie, ale jednak.





UWAGA! 
1 września, czyli w najbliższą sobotę odbędzie się spotkanie dziergających w e-dziewiarce na Karmelkowej we Wrocławiu. Wybieram się! 
Jeśli ktoś chętny jechać ze mną to zapraszam. Jadę z Gliwic.
I mam nadzieję, że spotkam/poznam Te które bardzo chce :)


piątek, 17 sierpnia 2012

Prostak jedwabny

Ciekawe ile mi jeszcze brakuje do miana królowej produkcji zwyklaków i prostaków. No ale mając w rękach taką szlachetną włóczkę, po trzech próbach koncepcyjnych (a więc starałam się) stwierdziłam że jedwab nie wymaga kombinowania. 
I tak powstał zwykły prostak. W kolorze głębokiej czerwieni. 


Włóczka: Jaipur Silk Fino, akurat w e-dziewiarce jest w promocji. Polecam (bez profitów reklamowych oczywiście) bo z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że wart jest swojej ceny.
Ilość - 2 motki
Druty 2,5 mm



Co do wzoru... hmm ... no raglan po prostu, choć dojrzewam do nowej metody, dojrzewam...


Trochę to trwało ale z efektu jestem bardzo zadowolona bo to taka rzecz co to do wszystkiego i na każdą okazję




A teraz na tapecie mam kolejną cieniznę z mnnnóóóssstwem oczek w rzędzie. Ale co tam, dam radę. Tym bardziej że włóczka piękna i miękka.

Choć wcale nie wykluczam że rzucę to na koszt chabrowej bawełny która się do mnie uśmiecha :)




piątek, 3 sierpnia 2012

Nadmorska prezentacja + lniana wzmianka


Nadmorskie klimaty zakończyły się już czas krotki temu, ale wspomnienie czystego nieba, Bałtyku bez fal, gorącego piasku i zimnego morza pozostanie na dłużej. Nie obyło się bez deszczowych dni, a co za tym idzie większej ilości czasu na drutowanie. Ale wena, jak na złość, opuściła mnie póki co bezpowrotnie. Zaczęłam trzy robótki i wszystkie trzy sprułam. Dodatkowo sprułam część przerobionego cienkiego jedwabiu, tak, tego czerwonego którego zaczęłam uwielbiać jeszcze w stanie metrów bieżących. Chyba chciałam za dużo zrobić, a czasu jednak nie dało się naciągnąć; przeskakiwałam z pomysłami i kolejką projektów no i w rezultacie nie mam nic.
Tzn. skończyłam małą nadmorską bluzeczkę dla Hani.



Taka tam prościzna. Bawełna ta co zawsze (Drops Safran) w ilości resztkowej. Ilości oczek nie pamiętam, wiem tylko że jest taka sama dla przodu/tyłu/rękawków bo chciałam zobaczyć jak taki rozkład wygląda (najlepiej testuje się na najmłodszych rozmiarach).




Nad morzem dostęp do netu był mocno ograniczony, no dziura taka że zasięg ciężko złapać, ale podglądałam Wasze dokonania. Szczególnie zainteresowałam się przerabianiem lnu przez Lete i Effcię. A to dlatego, że w domu zalegają mi 3 motki. Kupiłam czas jakiś temu z planem na coś luźnego, bez modelowania, bez zapinania. 
Zrobiłam próbkę i sie załamalam, bo sztywne toto i niewygodne w robocie, w dodatku grubość nitki różni sie na długości. Nawet nie zblokowałam próbki, ot wrzuciłam do szuflady i już.
Przeczytałam uwagi na temat lnu i po powrocie postanowiłam się zapoznać bliżej z moim dziadem. Mój len to BC GARN Lino. I trochę się różni. Przede wszystkim nie pyli, nie ma zadnych farfocli. No dobra, przynajmniej na obenym etapie obcowania tj. w czasie roboty. Natomiast samo dzierganie sztywnego sznurka nie jest wielka przyjemnością. A już najbardziej wkurza mnie to, że mój len okropnie farbuje. 


Na razie farbuje paluchy, pewnie puści kolor przy praniu/blokowaniu i mam nadzieję, że na tym koniec.
Nie wiem czy dam rade skończyć tego dziada bez przyjemniejszego przerywnika. I czy wart jest tego. 

ale dziergam
umilając sobie czas wspomnieniami z wakacji :)